Err: Connection timed out [110] Personal Development — Personal Development czyli Rozwój Osobisty po polsku 50 godzin na dobę czyli o produktywności i szczęściu we współczesnym świecie — Personal Development czyli Rozwój Osobisty po polsku Page 3

Carpe diem!

by Ludwik C. Siadlak on 28 April

Dyskusja o skutecznym wykorzystywaniu “dzisiaj” chodziła mi po głowie już od jakiegoś czasu. Myślę, że przyszedł na nią czas :-)

Jeden z moich serdecznych przyjaciół ma otrzymać w maju nagrodę Ministra Kultury, więc spędziłem trochę czasu na poszukiwaniu przedwojennych piosenek, które mogłyby nadać właściwego klimatu tej miłej uroczystości. Podczas tych poszukiwań trafiłem na doskonałą piosenkę z filmu “Piętro wyżej”:

W gościnnym wpisie na Blogu Alexa zacytowałem słowa Denisa Witley’a, który powiedział, że  “people used to overestimate tomorrow and underestimate today”. I czerpanie z życia tego co najlepsze nie dotyczy tylko fizycznych wartości o jakich śpiewa wyżej Eugeniusz Bodo. To co znajdujemy w książkach przekłada się bezpośrednio na naszą przyszłość. Ale akcję musisz podjąć teraz. Nie jutro, nie za tydzień. Teraz.

Rozpocząłem ten post słowem “dyskusja” a nie “wpis” czy “post” – powstaje zatem pytanie – czy już dziś robisz to co kochasz i dostajesz to co chcesz czy odkładasz wszystko do jutra?

Zapraszam do dyskusji w komentarzach :-)

{ 2 comments }

Poranny rytuał

by Ludwik C. Siadlak on 21 April

Sposób na to jak wstawać wcześnie jest jak na razie najpopularniejszym postem na tym blogu. Bardzo mnie to cieszy, ponieważ ustaliliśmy już wspólnie kilka naprawdę dobrych powodów, dlaczego warto to robić.

Powstaje jednak pytanie: co robić kiedy już wstaniemy bladym świtem?

Każdy z nas musi opracować swój własny “poranny rytuał” – najlepiej by z czasem stał się usystematyzowany i niezmienny. Jeśli robimy rano tylko “aaa, takie tam” to bardzo łatwo jest pominąć jeden, drugi czy trzeci element i… wrócić do łóżka.

Nie można spisać takiego planu na kartce i sztywno się go trzymać no-matter-what. Jednak pierwsze 4-5  dni powinno dać wystarczający feedback, który pozwoli nam określić co jest dla nas najbardziej efektywne i przynosi najlepsze długofalowe rezultaty.

Mam nadzieję, że podzielicie się ze mną swoim “porannym rytuałem” – zacznę pierwszy i pokrótce opiszę jak to wygląda w moim przypadku :-)

  1. Wstaję o  5 – 5.30 – godzina powinna być możliwie stała, jednak po pewnym czasie organizm wytwarza pewne spektrum, które nie wpływa na nasze samopoczucie
  2. Wypijam 3 szklanki czystej, chłodnej wody mineralnej – po całej nocy snu oczyszczenie organizmu przez szybki wewnętrzny prysznic działa nie tylko świetnie ze zdrowotnego punktu widzenia, ale po prostu – orzeźwia.
  3. Jeśli dostarczamy organizmowi orzeźwienia w stanie płynnym – nie należy zapominać o stanie lotnym – 5-8 łyków świeżego, chłodnego powietrza (tak nosem, jak ustami) to spora dawka tlenu. Jeśli nie jest naprawdę zimno – okna mogą zostać otwarte na czas następnych punktów programu – dzięki temu nie przestaniemy dostarczać organizmowi świeżego powietrza.
  4. Szybka rozgrzewka – rozciągnięcie mięśni i ścięgien. Szczególnie istotny jest tutaj kręgosłup i kark, który niećwiczony może przyprawić nas o niemałe bóle w ciągu dnia, szczególnie jeśli pracujemy dość intensywnie (nie mówiąc już o pozycji siedzącej!)
  5. Poranny work-out – 20 minut zwyczajnych ogólnorozwojowych ćwiczeń – pompki, brzuszki, przysiady. Utrzymanie dobrej formy fizycznej doskonale poprawia nasze samopoczucie, a przyspieszenie akcji serca spowodowane wysiłkiem bardzo dokładnie dotlenia organizm czego efektem jest więcej energii
  6. Work-out jest krótki, lecz intensywny. Siadam na ziemi (w pozycji zazen – siad w pozycji lotosu lub siad klęczny na piętach) i staram się przez 1-2 minuty uspokoić oddech i rytm serca.
  7. Pozostając w tej wygodnej pozycji, kolejny kwadrans spędzam na medytacji. Zdystansowanie się do codzienności i otaczającego nas świata to każdego ranka zupełnie nowa perspektywa, która daje niezliczoną ilość mentalnej energii.
  8. Załatwienie wszystkich porannych czynności fizjologicznych i szybki prysznic. Chłodny prysznic. (Dlaczego? O tym w następnym poście :) )
  9. Śniadanie jem dopiero 2-3 kwadranse później. O to co nazywam “zdrowym śniadaniem” zapytał SoR w jednym ze swoich komentarzy. Myślę, że jest to na tyle ciekawy temat, że warto mu również poświęcić osobny post.

Tym sposobem o 6. jestem up-and-running i mam mnóstwo energii by od razu zjeść wszystkie żaby – nawet te najbrzydsze. :)

Ciekawi mnie jednak bardzo jak Ty zaczynasz dzień?

{ 9 comments }

Czas na seans

by Ludwik C. Siadlak on 20 April

Na jednej z podstron tego blogu możesz znaleźć listę dobrych książek które właśnie czytam. Skoro mamy już taką listę, przyda się również kilka pozycji filmowych, które są naprawdę dobre i stanowią niezłą umysłową pożywkę w kontekście poruszanej tu tematyki.

Lista nie jest ułożona wg żadnego określonego klucza ani kolejności. To w jaki sposób odbieramy dany film zależy z pewnością od naszego nastroju i poszukiwanych wartości.

Pay it forward poster

Pay it forward

Mimo, że ta lista nie ma określonej kolejności – ten film znajduje się na jej szczycie. Młody chłopiec odkrywa zasadę “podaj dalej” i chce ją wykorzystać by zmienić otaczający nas świat.

The Bucket List poster

The Bucket List

Jeśli jeszcze nie żyjesz tak jak naprawdę tego chcesz – kiedy przyjdzie czas by zacząć? Polecam post Alexa Barszczewskiego zainspirowany tym filmem.

Kung Fu Panda poster

Kung Fu Panda

Sztuka osiągania tego co jest dla nas najważniejsze i Tao Te Ching w najlepszym wydaniu. Cytując mistrza Oogway: “Yesterday is history, tomorrow is a mystery, but today is a gift. That is why it is called the present.”

Hitch poster

Hitch

Na pierwszy rzut oka film o podrywaniu, który jednak zawiera wiele ważnych wskazówek n/t naszego zachowania i bardzo ważne motto: “Life is not the amount of breaths you take, it’s the moments that take your breath away.”

Fight Club poster

Fight Club

Film o wewnętrznej przemianie i oderwaniu się od “rzeczy” w które obrastamy. I wbrew pozorom – to nie jest film o walce na pięści :) Tyler Durden: “It’s only after we’ve lost everything that we’re free to do anything. “

Into the wild poster

Into the wild

Kolejny film, który pokazuje jak bardzo jesteśmy przywiązani do rzeczy które ciągle i nieprzerwanie kupujemy. Tutaj jednak obraz radzenia sobie z tą kwestią jest przedstawiony z zupełnie innej perspektywy. Wiele dobrych przemyśleń i bardzo istotna pointa: “Happiness only real when shared.”

American Beauty poster

American Beauty

Mimo, że jest to jeden z najstarszych filmów tej listy, łączy on w sobie wiele ważnych wartości przestawiając ostatni rok życia Lestera Burnhama, który w ten sposób opisuje swoje dotychczasowe życie: “I feel like I’ve been in a coma for the past twenty years. And I’m just now waking up.”

To jest moja lista 7 ważnych filmów, które mogą nas wiele nauczyć. Niemniej, z chęcią obejrzę kolejne – jeśli tylko polecisz mi je w komentarzach :-)

{ 4 comments }

Prywatnie: Mozart

by Ludwik C. Siadlak on 19 April

Plakat KoncertuWielu Czytelników tego blogu wie, że poza sprawami zawodowymi moją pasją jest muzyka klasyczna. Wychowywałem się w artystycznej rodzinie, przy dźwiękach muzyki Palestriny i Gorczyckiego, a takie ziarno zasiane w wieku kilku tygodni buduje system korzenny który zostaje w nas na całe życie.

W ubiegły piątek miałem przyjemność otwierać nową salę koncertową prezentując Arię Masetta z opery “Don Giovanni” Mozarta.

Jeśli lubicie muzykę klasyczną, to myślę, że to nagranie powinno się Wam spodobać:

(Link YouTube)

Na tym samym koncercie śpiewałem również arię ze “Skrzypka na dachu” – tak, chodzi o znane “Gdybym był bogaczem” :-)

Jak być produktywnym przez 14 godzin dziennie?

by Ludwik C. Siadlak on 16 April

David Heinemeier Hansson (dobrze znana postać amatorom nowoczesnych technologii – twórca frameworku Ruby on Rails i firmy 37Signals) poprowadził bardzo ciekawy, półgodzinny wykład na Startup School 08 w Palo Alto.

David podczas swojej prezentacji dzieli się sekretem jak zarabiać online. I mówi bardzo sensownie, udowadniając, że mając dobry produkt możemy w krótkim czasie stać się milionerami. Matematyka jest prosta:

2,000 klientów
$40 – miesięczny “abonament” klienta
12 miesięcy w roku

2,000 * $40 * 12 = $1,000,000 – milion dolarów po roku działalności.

Niemniej, ten post nie dotyczy tego (bardzo sensownego) modelu biznesowego. Dotyczy raczej ostatniej minuty całego wykładu – części Q&A. Jeden ze słuchaczy zapytał

Co zrobić by być zmotywowanym? Pracuję 14 godzin dziennie – powinienem pracować nad kodem a jednak łapię się na tym, że serfuję w sieci i inne takie… Co robiłeś, pracując nad RoR czy 37signals by pozostać zmotywowanym i produktywnym?

Pytanie: 30:30. Odpowiedź: 31:01 – posłuchajcie sami:

<div><a href='http://www.omnisio.com'>Share and annotate your videos</a> with Omnisio!</div> <p>
Link do oryginalnego nagrania

(Jeśli nie możesz teraz odtworzyć całej prezentacji – poniżej znajdziesz transkrypt fragmentu o którym mowa. Niemniej, prezentacja jest tak dobra, że naprawdę warto zobaczyć ją w całości.)

“Second, the problem is you’re trying to work 14 hours a day. Who the hell gets anything productive done for 14 hours a day?! Try working 5 hours a day. If you had only 5 hours a day to spend on something, you’d focus your time a lot better. We’ve just gone down to 4 day workweeks, we’re trying to work just 8 hours a day – the amount of productive time I get out of that – what, 2 hours? 3 hours? I think people are just not willing to accept the fact that you can’t create an endeavour of work for 14 hours a day – it’s ridiculuos! If you could just get 3 hours, 3 great hours a day you would get a ton more done.”

Nasuwa się zatem pytanie do szybkiej ankiety: Ile godzin dziennie pracujesz?

{ 5 comments }

Jak nie oszukiwać w zdrowej diecie?

by Ludwik C. Siadlak on 15 April

Ze zdrowym odżywianiem się jest trochę jak z produktywnością wg Briana Tracy’ego. Kiedy już zaczniemy dzień od “najbrzydszej żaby” cała reszta pójdzie z górki.

Kiedy chcemy zacząć stosować zdrową dietę (Uwaga, na tym blogu słow dieta ma znaczenie zdrowego – a jednocześnie zdroworozsądkowego – sposobu odżywiania się. Jeśli poszukujesz porad z gatunku “Jak zrzucić 40 kilogramów w tydzień!” – będzie lepiej jeśli poszukasz innych miejsc w sieci.) Kiedy zatem chcemy zacząć stosować zdrową dietę po pierwszych 2-3 tygodniach tracimy werwę do planowania posiłków i wymyślania potraw.

Wszyscy to znamy i wszyscy przez to przechodziliśmy planując nasze postanowienia noworoczne. :-)

Śniadanie. Breakfast. Déjeuner.

Jak doskonale nam wiadomo śniadanie jest najważniejszym posiłkiem dnia. Nie tylko dlatego, że dostarcza nam podstawowej dawki energii po śnie (ciało w ciągu nocy cały czas pracuje, a dodatkowe paliwo nie jest mu wtedy dostarczane) i buduje fundament całego dnia.

Powiedzmy, że dziś rano Twoje śniadanie było złożone tylko z croissanta i kawy. “No dobra, to wyjątek, dziś rano był straszny harmider i nie było czasu na porządne, zdrowe śniadanie.” – tak, to wytłumaczenie również wszyscy znamy.

Czas na lunch (lub obiad). Jeśli staniesz przed wyborem dobrego posiłku który naprawdę lubisz, bądź równie smacznego zdrowego posiłku – będziesz mieć niemały dylemat.

Nasz umysł ma to do siebie, że stara się jak najszybciej osiągnąć kompromis, by nie debatować zbyt długo nad jednym tematem. Jeśli zacząłeś dzień od wypitej w biegu kawy i ciastka – taki niezbyt-zdrowy posiłek wcale już “nie zaszkodzi”.

Załóżmy jednak, że dzisiejszy dzień wyglądał tak: wstałeś rano, wypiłeś 2 szklanki czystej wody, rozciągnąłeś wszystkie mięśnie i ścięgna, wziąłeś kilkanaście głębokich wdechów czystego, świeżego powietrza i szybki prysznic. Potem przyszedł czas na porządne, zdrowe śniadanie.

Czy, wracając do lunchu i dylematu “co wybrać”, Twój umysł podpowie Ci mniej zdrowy posiłek? Czy może raczej sam, świadomie stwierdzisz – “Zacząłem dzień tak dobrze, przecież nie zepsuje tego posiłkiem z fastfoodu!”.

Dobre śniadanie jest “najbrzydszą żabą” w utrzymaniu naszej diety – od niego właśnie zależy czy będziemy mieć siłę i energię na jej utrzymanie przez resztę dnia, czy zrezygnujemy. Ale… z czego wówczas zrezygnować, skoro nie zaczęliśmy dnia niczym zdrowym? :-)

{ 5 comments }

Latte macchiato, espresso i cappuccino

by Ludwik C. Siadlak on 14 April

Ostatnio byłem świadkiem dość ciekawej reakcji mojego organizmu – spędzając kilka dni w górach postanowiłem wejść do dobrej kawiarni (z akcentem na etymologii nazwy – miejsca gdzie pija się różne rodzaje kaw, a nie cukierenki czy ciastkarni) i zamówiłem dość ciekawie wyglądającą latte macchiato z cynamonem.

Była rzeczywiście dobra – tym bardziej, że nie piłem kawy od ponad roku – niemniej “ciekawość” tego zdarzenia dała się zaobserwować dopiero późnym popołudniem – 3-4 godziny po wizycie w kawiarni.

O ile dzięki wczesnemu wstawaniu i zdrowej diecie jestem na codzień pełen energii i pozytywnego podejścia  – popołudnie przywitało mnie zmęczeniem, lekkim bólem głowy, ogólnym wypluciem i intelektualnym “whatever“.

Czy kawa mogła spowodować taką reakcję?

Dyskutowaliśmy już ten temat z Arturem Jaworskim na jego blogu (wygląda na to, że nie piję kawy już trochę dłużej niż rok :-) post jest datowany na grudzień 2007). Kawa może rzeczywiście działać pobudzająco, jednak takie działanie utrzymuje się relatywnie dość krótko – o wiele krócej niż pozostaje w organizmie zanim zostanie wypłukana. A przez cały ten czas wypłukuje inne składniki – jak magnez i potas, których brak powoduje np. skurcze mięśni.

Na zmęczenie odpowiadamy filiżanką kawy. Kiedy minie okres przydatności kofeiny jaką sobie zaaplikowaliśmy – serwujemy kolejną dawkę. I tak w kółko – pod koniec dnia nadal jesteśmy zmęczeni, a ilość bezużytecznej (z punktu widzenia właściwości energetycznych) kofeiny jest porządnie spotęgowana.

Nie są to teoretyczne rozważania czy badania akademickie, bo sam pijałem kiedyś 7-8 kubków kawy dziennie (a często też nocnie :-)zanim zacząłem wstawać o świcie ).

Wikipedia ma całkiem sporą kolekcję artykułów o kawie – polecam lekturę i może… (ty)dzień bez kawy?

{ 6 comments }

Sukces wg Willa Smitha

by Ludwik C. Siadlak on 10 April

To video jest bardzo znane wśród ludzi zajmujących się rozwojem osobistym. Jeśli go nie znasz – obejrzyj je teraz. Nie czekaj. Jeśli już je znasz – wiesz jak bardzo jest inspirujące i pewnie (tak jak ja) obejrzysz je znowu.

Will Smith – Running & Reading (The Key to Life)

Link YouTube

Skoro już jesteśmy przy sprawie czytania: jeśli pierwsza w Polsce prywatna Biblioteczka z materiałami klasy Business nie jest Ci jeszcze znana – cóż, na to pytanie odpowiedział już Alex w jednym z postów:

Jeżeli Waszą ambicją jest zarabianie 5-8 tysięcy złotych miesięcznie, to rzeczywiście nie musicie się specjalnie wysilać. Jeżeli jednak ktoś chciałby docelowo uczciwie zarabiać przeciętną polską płacę w ciągu jednego dnia albo i lepiej, to zapomnijcie o swoim polskim dyplomie i zacznijcie wreszcie swoja prawdziwą edukację! Tutaj macie dobry punkt startowy.

Kiedy już znajdziesz się w gronie ludzi czytających najlepsze książki, wróć do tego postu by podzielić się odpowiedzią na te dwa pytania: Biegasz? Czytasz?

{ 12 comments }

Dlaczego warto wstawać wcześnie?

by Ludwik C. Siadlak on 9 April

W pierwszym poście tego blogu “Wczesne wstawanie: Ostateczne starcie” rozmawialiśmy o tym JAK to zrobić by przy minimalnym wysiłku wstawać o dowolnej porze. Warto jednak podyskutować o tym DLACZEGO warto to robić.

Powodów jest wiele – każdy kto wstaje wcześnie wie o tym doskonale. Z czasem pojawia się ich coraz więcej. Jeśli jednak zaczniemy rozmawiać o rzeczach (nawet z pozoru drobnych!) może okazać się, że najwięcej przyjemności sprawiają nam elementy, na które do tej pory nie zwracaliśmy uwagi.

  1. Świt – niezaprzeczalnie najważniejszy element dnia, który wpływa na naszą produktywność. Zachód słońca jest romantyczny – wschód ładuje nasze wewnętrzne baterie i napawa entuzjazmem i energią do pracy
  2. Cisza – wstając 2-3 godziny przed resztą świata masz 2-3 godziny ciszy i spokoju, kiedy możesz zrealizować najważniejsze zadania dnia.
  3. Pierwszy posiłek – jeśli nie przyzwyczailiśmy naszego organizmu do takiego trybu, to zjedzenie śniadania tuż po wstaniu z łóżka jest mało przyjemnym doświadczeniem – nasze ciało potrzebuje czasu, aby zacząć pracować (jak nierozgrzany silnik samochodu!) – dzięki wcześniejszej pobudce Twój żołądek zacznie wołać o dobre śniadanie. (To samo tyczy się pozostałych czynności fizjologicznych :-) )
  4. Ćwiczenia – jeśli chcesz mieć naprawdę dużo energii w ciągu dnia (całego dnia) – musisz pozwolić organizmowi się rozgrzać (patrz analogia do samochodowego silnika) – 10-15 minut wystarczy aby rozciągnąć wszystkie mięśnie, ścięgna  i stawy – szybszy obieg krwi w organizmie dotleni całe ciało i dostarczy porządnej dawki energii
  5. Natura – jeśli zdarza Ci się urządzić sobie wypad na wieś – do lasu, na piknik – doskonale wiesz jak wiele dystansu do naszego codziennego życia dostarcza kontakt z naturą – poranna mgła i rosa, śpiew budzących się ptaków. Jeśli nie mieszkasz w ścisłym centrum dużej aglomeracji – możesz mieć karnet na taki koncert codziennie rano!

Mimo, że może brzmieć to kontraproduktywnie – wczesne wstawanie (podparte poranną rozgrzewką i zdrowym śniadaniem) sprawia, że w ciągu dnia jesteśmy o wiele bardziej wypoczęci i odczuwamy o wiele mniej naturalnego zmęczenia (zarówno psychicznego jak fizycznego).

Istotny tip: jeśli jeszcze nie masz nawyku wstawania o 4, 5 czy 6 rano – spróbuj. To nic nie kosztuje, a w czasie świątecznych porządków pozwoli Ci na zrealizowanie kilku ważnych zadań zanim wpadniesz w wir przedświątecznych przygotowań.

{ 6 comments }

Lifehacking: prowadzenie szkoleń i koncerty

by Ludwik C. Siadlak on 7 April

Część Czytelników tego blogu wie, że jestem barytonem. Czasem zdarza się, że kilkugodzinna próba męczy głos do tego stopnia, że trudno wydobyć z siebie kolejne dźwięki.

Inna część Czytelników tego blogu wie, że jestem trenerem. Czasem zdarza się, że kilkudniowe szkolenie w klimatyzowanych salach i szok termiczny dla gardła spowodowany wyjściem na dwór powoduje natychmiastowy nieżyt czy nawet anginę(!).

Oto kilka lifehackowych tricków, które pomagają lepiej zarządzać gardłem i uchronić się od niespodziewanych głosowych perturbacji:

  1. Zimna woda – klimatyzacja w samochodzie, biurze czy hotelu wysusza powietrze. Ciągłe zwilżanie gardła bardzo dobrze chroni przed jego wysuszeniem a tym samym jakimikolwiek zapaleniami. Zimna woda działa najlepiej, bo schładza gardło do temperatury otoczenia (a mówiąc i/lub śpiewając jeszcze bardziej je rozgrzewamy!).
  2. Gorąca herbata – tuż przed wyjściem z takiego klimatyzowanego pomieszczenia można pokusić się o coś cieplejszego – w ten sposób przygotujemy gardło na spotkanie z naturalnym powietrzem.
  3. Witamina A+E w kapsułkach – jeśli potrzebujesz natychmiast skorzystać ze zmęczonego głosu – rozgryzienie 2-3 kapsułek witaminy A+E będzie Twoim złotym środkiem.
  4. Kogel-mogel – czyli sposób znany od wieków – gęsta konsystencja wpływa uspokajająco na struny głosowe (najlepsze efekty uzyskujemy serwując sobie taką przyjemność na 35-50 minut przed koncertem czy wykładem :-) )
  5. Falset – na zmęczony głos zdecydowanie najlepiej ze wszystkich wymienionych wyżej metod działa falset. Z definicji polega on na śpiewaniu na niedomkniętych strunach głosowych, więc krótkie drgania bardzo szybko powodują ich wygładzenie a to oznacza natychmiastową regenerację głosu (anglojęzyczna wikipedia ma na ten temat dużo lepiej zorganizowany artykuł, wraz z animacjami)

Zimna woda jest również świetną metodą leczenia zapalenia gardła czy krtani we wczesnym stadium. Skoro mamy “zapalenie” należy dane miejsce “schłodzić” – szklanka wody do lodówki i aplikujemy sobie łyżeczkę co kwadrans – bez antybiotyków i tabletek.

To jest kilka przykładowych metod radzenia sobie ze zmęczonym głosem. Zapraszam do dyskusji w komentarzach, jeśli znasz jeszcze inne dobre sposoby. :-)

{ 2 comments }