Jak wyeliminować fastfoody?

by Ludwik C. Siadlak on August 19, 2009

Spędzając ostatnio coraz więcej czasu w samolotach staram się możliwie efektywnie wykorzystać czas podróży. Czytanie książek jest OK, jednak ma swoje minusy w tym konkretym przypadku – jeśli bagaż podręczny jest zbyt duży by umieścić go pod siedzeniem przed sobą, wyciągnięcie każdej książki jest mocno utrudnione, waga i objętość książek również ma znaczenie, tak samo wygląda kwestia spędzania czasu na lotniskach między check-in’em a faktycznym startem samolotu – podczas jedzenia czy szukania odpowiedniej bramki trudno jest czytać. Optymalnym rozwiązaniem są audiobooki i inne nagrania audio, które są coraz szerzej dostępne a wielu autorów  jednocześnie wydaje książkę w wersjach paperback, hardcover i audio (Malcolm Gladwell, Nassim Nicholas Taleb, Ram Charan).

Zanim jednak samolot wystartuje mamy sporo czasu, który jak pokazuje praktyka większość ludzi spędza w lotniskowych fastfoodach zamiast niewiele droższych, ale dużo lepszych – restauracjach. Pytanie, które należy sobie postawić nie tylko w kontekście utrzymywania diety ale przede wszystkim efektywności intelektualnej brzmi tak:

Jeśli miałbyś wyścigowego konia najczystszej krwii wartego prawie milion dolarów – będziesz wybierać dla niego najlepszy owies, pełnowartościowy obrok i czystą, zawsze świeżą wodę, czy może podgniłe już siano, kwaśną “deszczówkę” i inne rzeczy które po prostu są pod ręką?

Mamy do dyspozycji jedno ciało i jeden umysł. Kiedy coś nas boli, umysł nie jest w stanie pracować w pełni efektywnie, bo ból dekoncentruje. Nakład pracy jaki organizm musi włożyć w przetrawienie skondensowanej chemii jaka jest serwowana w fastfoodach nie boli, ale całość energii pochodzącej z posiłku jest natychmiast zużywana na sam proces trawienia. Ergo, takie szybkie rozwiązanie w efekcie przynosi więcej szkody niż pożytku – głód jest zaspokojony, ale dodatkowej energii na trawienie wiedzy z książki, której treść dostarczana jest przez słuchawki playera MP3 – brak(!).

Spróbujcie przypomnieć sobie to pytanie i zdać sobie sprawę jak ogromną wartość ma nasz organizm (mając na uwadze jego unikalność) tuż przed wejściem do McDonald’s czy Burger Kinga. Od momentu kiedy sam zdałem sobie z tego sprawę – przejście przez drzwi tych lokali zdaje się być trudniejsze od Wielkiej Pardubickiej :-)

{ 7 comments }

Uporządkowany Desktop

by Ludwik C. Siadlak on August 7, 2009

Autorem postu o tym jak zrobić porządek na komputerze jest Bartek z bartekpopiel.pl. Bartek jest trenerem szybkiego czytania i pasjonatem rozwoju osobistego. Możesz obserwować go na Blipie lub  zasubskrybować jego blog. Tymczasem jednak – zapraszam do lektury.


 

Co jakiś czas dostaję pod drzwi gazetki ze sklepów elektronicznych i co ciekawe, za każdym razem dyski twarde komputerów mają coraz większą pojemność. Skąd to się bierze? Gromadzimy co się da. Kolekcjonujemy filmy, muzykę, pdfy i inne gadżety. Nie ważne, że większości nigdy nie załączymy po raz drugi. Obecnie ze swojego komputera usunąłem blisko 90GB różnych danych i kompletnie nic się nie zmieniło. Miałem zainstalowane programy, których dawno przestałem używać, mp3, filmy, ebooki, dokumenty itd.

Być może zadajesz sobie pytanie; ok, ale właściwie po co mam coś usuwać z mojego komputera skoro mam wystarczającą ilość miejsca? Powód jest banalnie prosty-po to, żeby łatwiej i szybciej można było znaleźć rzeczy naprawdę ważne.

Oto kilka prostych porad, dzięki którym i Ty możesz zrobić porządek na komputerze. Możesz skorzystać z wszystkich lub wybrać tylko te, które najbardziej Ci odpowiadają.

Pulpit

Swego czasu na moim pulpicie było zbyt wiele różnych dokumentów, pdf’ów a nawet pojedyncze zdjęcia. Zalecam stworzenie folderów, których nazwy najlepiej będą oddawały charakter tego, co w nich zawarte. Np: “dokumenty do wysłania”, “Projekty ukończone”, “Projekty w trakcie”. Same dokumenty podpisuj tak, jak nazywa się folder np.“ukończone-projekt1.doc”. Nazwę możesz zmienić zanim wyślesz dokument mailem.

Instalując programy zwracaj uwagę na uruchamianie przy starcie. Obecnie odznaczam to wszędzie, gdzie to możliwe. Dzięki temu komputer staruje szybciej a i na pulpicie panuje większy porządek. Być może co jakiś czas Twój komputer sygnalizuje, że “na pulpicie są nieużywane ikony”. Zamiast zamknąć komunikat zastanów się czy nie lepiej będzie zrobić porządek. Zostawiłem na pulpicie zaledwie kilka ikon i folderów. Ten minimalizm jest piękny :)

Pasek zadań - pasek zadań zazwyczaj poza otwartymi oknami zawiera ikony szybkiego uruchamiania. Kolorowe ikony mogą trochę rozpraszać dlatego zalecam włączyć autoukrywanie paska zadań. Wystarczy zjechać kursorem na dół ekranu aby pasek znów się pojawił.

Full screen – jest to banalnie prosta metoda pozwalająca skoncentrować się tylko i wyłącznie na tym, co w danej chwili robię. Kiedy piszę ten tekst na moim pulpicie nie ma nic poza edytorem tekstu. Jeżeli używasz przeglądarki Firefox lub Google Chrome możesz to zrobić klikając F11. Przetestuj natychmiast :) W ten sposób czytam blogi, ebooki i piszę artykuły.

Usuń powiadamiacze – przez długi czas korzystałem z dodatku do Gmaila, który instalował się w pasku systemowym. Za każdym razem gdy dostawałem maila mała koperta robiła się ciemniejsza. To powodowało, że sprawdzałem szybko co to za mail. Przerywałem pracę i traciłem koncentrację. Później musiałem na nowo się rozkręcić. Po odinstalowaniu sprawdzam pocztę dwa razy dziennie i szybko robię z nią porządek: archiwizuje, odpisuje albo usuwam :) Sprawa ma się podobnie z innymi kanałami komunikacji. Jeżeli pracujesz to pracuj: wyłącz gg,BlipFoxa i odinstaluj powiadamiacze mailowe.

Zakładki/Ulubione
Zamiast dodawać ciekawe strony jak leci za pomocą guzika “dodaj” zrób konkretne tematyczne foldery. Na moim komputerze w zakładkach mam następujące foldery: “Studia”, “Fora”, “Rozkład jazdy”,”motoryzacja”,”artykuły”,”social media”. Jeżeli korzystasz z Firefoxa wejdź w “Zakładki/Zarządzaj zakładkami” i zrób tam porządek. Jeżeli czegoś nie odwiedzałeś dłużej niż 6 miesięcy-usuń to. W momencie gdy do zakładek chcesz dodać coś nowego zastanów się czy rzeczywiście będziesz częstym gościem na tym konkretnym portalu, czy to tylko impulsywna reakcja. Pomyśl i podejmij słuszną decyzję.

RSS
Jeżeli śledzisz blogi lub serwisy informacyjne przez rss zwróć uwagę, których masz najwięcej nieprzeczytanych artykułów. To jest sygnał, że treść, którą dostarcza ten konkretny serwis nie jest dla Ciebie aż tak ważna ,skoro pomijasz ją przez kilka dni czy tygodni. Policz ile serwisów subskrybujesz i usuń 1/3. Zadaj sobie pytanie: gdybym musiał koniecznie wywalić 30 z 90 subskrybowanych kanałów, to które bym skasował? Potem zwyczajnie to zrób.

Twardy dysk
Jak wspomniałem na początku artykułu dyski dzisiaj są ogromne. Wiadomo, producenci komputerów prześcigają się na GB podobnie jak producenci aparatów na ilość pikseli. W większości na dyskach znajdują się rzeczy, które gdzieś kiedyś zostały stworzone lub wgrane i są już dawno zapomniane. Zrób zatem mały przegląd i usuń pliki:

  • które są starymi projektami, planami, cv czy pracami zaliczeniowymi. Wszelkie dokumenty, które już nie są Ci potrzebne idą do skasowania
  • które kiedyś planowałeś zrealizować, ale życie zmieniło swoje tory i już z pewnością za ich dokończenie się nie weźmiesz. To mogą być projekty z byłej pracy, schematy, ebooki z tematyki, która absolutnie Cię nie pasjonuje
  • usuń pliki, które zawierają tę samą treść: te same pliki mp3 skopiowane na wszystkich dyskach, referaty, książki, wzory cv, zdjęcia itd. Nawet nie przepuszczałem, że przez kilka lat uzbierała się u mnie aż taka ilość zdublowanych plików
  • usuń wszystko co po prostu zachomikowałeś:albumy, których nie słuchasz, filmy, których nie oglądasz, materiały, których nawet nie zamierzasz przeczytać. Zostaw tylko to, czego nie można znaleźć za pomocą kilku kliknięć i posegreguj na konkretne foldery np. Książki, Muzyka, Filmy, Dokumenty, Fotografie.
  • zrób kopie ważnych dokumentów. To niezwykle tania sprawa ponieważ płyty DVD kosztują dzisiaj grosze.

Obecnie większość moich dokumentów piszę i archiwizuję w Google Docs. Mam możliwość pracowania nad jednym dokumentem z innymi ludźmi oraz mogę korzystać z zapisków z dowolnego miejsca na świecie. Ktoś może powiedzieć: a jak coś się w Google stanie i stracisz swoje dane? Przypuszczam, że te same dane trzymane na twardym dysku są znacznie mniej bezpieczne :)

Posprzątaj miejsce pracy
Poza samym komputerem ważne jest też to, jak wygląda miejsce wokół niego. Jeżeli masz mnóstwo gadżetów, jedzenie, książki, papiery, kserówki i telefony to musisz mieć świadomość, że to wszystko negatywnie wpływa na Twoją produktywność przy komputerze. Zadbaj o czystość na biurku.

Zrób z tego nawyk
Sprzątaj swój komputer regularnie. Najpierw przez 15min dziennie przez dwa tygodnie (najlepiej zaraz po włączeniu komputera) a później raz w tygodniu. Dąż do całkowitej minimalizacji. Kiedy będzie to Twoim nawykiem będziesz pracował wydajniej i szybciej dotrzesz do tego, co jest Ci potrzebne.

Jeżeli masz jakieś pomysły na to, jak jeszcze można skutecznie pozbyć się bałaganu z komputera podziel się nimi w komentarzach :)

{ 12 comments }

“Blokowanie” zajęć

by Ludwik C. Siadlak on July 31, 2009

Leo Babauta, zarówno na swoim blogu jak i w książkach (Zen To Done, Power of Less, et al.) poleca skoncentrowanie uwagi na 1-3 MITs – Most Important Tasks w ciągu dnia, bez rozdrabniania się na rzeczy mniej istotne.

Eben Pagan z kolei promuje zasadę 60/60/30, która stanowi znakomite uzupełnienie powyższej metody.

Zasada 60/60/30  to dość prosty i bardzo skuteczny sposób na scalenie zajęć w bloki, dzięki którym łatwiej jest efektywnie je realizować. Blok 60/60/30 to goal, a nie punkt wyjściowy – warto mieć to na uwadze, żeby nie zrazić się do tej zasady przedwcześnie.

Do rzeczy. Eben Pagan poleca pracę przez 2 godziny i 30 minutową przerwę. Stosując tę zasadę już od dłuższego czasu odkryłem, że najlepsze rezultaty można osiagnąć dopiero, kiery blok pracy trwa 3 godziny:

  • 50 minut pracy
  • 10 minut przerwy
  • 50 minut pracy
  • 10 minut przerwy
  • 30 minut pracy
  • 30 minut przerwy

Praca powinna być zoptymalizowana pod kątem distractions – czyli bez komunikatora, facebooka, poczty elektronicznej, telefonu komórkowego – przykłady można mnożyć i mnożyć. Do tego oczywiście sposób na lepszą koncentrację.

50 minut to po odpowiednim treningu czas w którym możemy utrzymać najwyższy poziom skupienia.

Kluczowym elementem tej metody jest jednak nie sama praca, ale przerwa. 10 minut między kolejnymi partiami skoncentrowanej uwagi jest bardzo (!) ważne nie tylko z punktu sprawności intelektualnej ale też fizycznej. Niemal godzina spędzona w jednej pozycji powoduje naturalne zmęczenie i negatywnie wpływa na samopoczucie, a tym samym na efektywność podczas kolejnej sesji.

Tips & tricks na krótką przerwę:

  • Popatrz na linię horyzontu – najdalej jak możesz, i spróbuj obrysować ją wzrokiem. Twoje oczy dzięki temu znacznie odpoczną.
  • Rozciągnij się – ruch spowoduje szybszy obieg krwii w organizmie i jego natychmiastowe dotlenienie.
  • Oddychaj świadomie – kilka głębokich oddechów również dostarczy Ci więcej tlenu i trochę nowej energii.

Jeszcze jedna istotna sprawa: przerwa to przerwa. W tym krótkim czasie zadaniem jest przerwanie pracy i zajęcie się czymś rozluźniającym ciało i umysł – ale nie inną pracą! Pamiętacie przerwy w szkole podstawowej? Czy po długiej (i często nudnej  :-) ) lekcji historii, słysząc dzwonek wyciągaliście szybko podręcznik do matematyki, żeby nauczyć się czegoś nowego? Nie, ale bieganie po korytarzach zdawało się być znakomitym remedium na nudne lekcje. Teraz jest dokładnie tak samo: trochę ruchu, świeżego powietrza i przyjemnych myśli to nic innego jak nowa wersja szkolnego “berka”.

Skoro już jesteśmy przy przerwach: 3-godzinny blok trwa 3 godziny. Nie kończy się po 150 minutach! Ostatnia przerwa to czas, który należy poświęcić na kompletne oderwanie się od tematu, który tak intensywnie nas dotąd zaprzątał. Po efektywnej pracy masz czas na to, żeby się zrelaksować, uzupełnić zapasy energii zdrowym posiłkiem i zrobić coś naprawdę przyjmnego. Taka nagroda po dobrze wykonanej pracy sprawi, że następnym razem siądziecie do niej z jeszcze większą ochotą.

Dlaczego zasada 60/60/30 stanowi doskonałe uzupełnienie MITs? Odpowiedź na to pytanie zostawiam Wam samym. Jeśli potraficie jednak ją jeszcze zoptymalizować – zapraszam do dyskusji w komentarzach – może uda nam się stworzyć coś jeszcze bardziej efektywnego? :-)

{ 3 comments }

Sposób na lepszą koncentrację

by Ludwik C. Siadlak on June 30, 2009

W poprzednim poście dyskutowaliśmy temat skutecznego zapamiętywania – bez kartki, budzika i innych zewnętrznych przyborów.

Dziś rano, podczas studiowania pewnych materiałów skorzystałem jak zwykle z pewnego lifehacku i pomyślałem, że dobrze będzie podzielić się nim na łamach tego blogu :)

Załóżmy, że tym razem jesteśmy w sytuacji gdzie potrzebujemy skoncentrować całą swoją uwagę na jednym temacie -  analizie planu, redagowaniu artykułu czy tworzeniu czegoś nowego. Podczas pracy często pojawiają się kwestie niezwiązane z głównym zadaniem i zaprzątają umysł obniżając jednocześnie stopień koncentracji uwagi.

Jak temu zaradzić? W bardzo prosty sposób, pod warunkiem, że zdajemy sobie sprawę z tego jak funkcjonuje nasza uwaga w takiej sytuacji.

Jesteśmy w miarę możliwości skoncentrowani na danym temacie, ale nowe “przeszkadzające” kwestie (niezależnie od tego czy negatywnie nas przerażają czy pozwalają się pozytywnie rozmarzyć) wciąż przewijają się między myślami. Zdają się być w tym momencie na tyle istotne, że nie możemy o nich zapomnieć – nasz umysł o tym wie i będzie się starał nie dopuścić do takiej sytuacji. Dlatego możemy go oszukać :)

Już w szkole podstawowej byliśmy uczeni, że należy zapisywać, aby nie zapomnieć. Nasz umysł o tym pamięta i dlatego pozwoli nam wykorzystać tę informację. Zapisanie notatki (wystarczą 3-4 słowa!) na małej kartce spowoduje, że nasz umysł będzie spokojny, że dana kwestia nie zostanie zapomniana i pozwoli wrócić do intensywnej pracy.

(Ta mała kartka powinna być zawsze dostępna w polu widzenia, żeby w razie czego upewnić nasz świadomy umysł, że wszystko jest pod kontrolą)

Zbyt proste by było prawdziwe? Sprawdźcie sami :)

{ 4 comments }

Sposób na dobrą pamięć

by Ludwik C. Siadlak on June 19, 2009

Pamięć, tak jak inne funkcje naszego umysłu, możemy ćwiczyć i rozwijać. To, czy mamy “dobrą pamięć” czy nie, zależy właśnie od takiego treningu.

Jak ćwiczyć pamięć? Sposobów jest wiele, ale jedne są skuteczniejsze od innych. Korzystając z wielu jednym z najefektywniejszych okazał się być ten, który nazywam wstecznym przypominaniem.

Zdarza się czasem, że myśląc o czymś przechodzicie do innego pokoju i nagle ta myśl zupełnie umyka z umysłu?  Jaki jest najprostszy sposób, żeby przypomnieć sobie czym zajmowała się nasza świadomość? Wrócić do miejsca w którym byliśmy kiedy jeszcze pamiętaliśmy co było przedmiotem naszego rozmyślania.

Kojarząc fakty i myśli nasz umysł nieprzerwanie kotwiczy sygnały wewnętrzne z zewnętrznymi bodźcami. Dlatego wracając do salonu i patrząc na kominek przypominamy sobie, że myśleliśmy o nowej książce Leo Babauty. Kominek nie ma z nią nic wspólnego, ale podświadomość konotuje związek sygnału zewnętrznego z trwającym procesem wewnętrznym.

Na czym zatem polega wsteczne przypominanie? Na wywołaniu procesu myślowego na podstawie bodźca, który zostanie nam dostarczony w przyszłości.

Prosty przykład najefektywniej zilustruje możliwości zastosowania tej metody: jesteś w miejscu w którym nie możesz zrobić notatki, a chcesz zadzwonić do osoby Y w sprawie nowego projektu. Jak zapamietać, że mamy do niej zadzwonić i przypomnieć sobie o tym w odpowiednim momencie? Wyobraź sobie co wydarzy się kiedy wrócisz do domu: otwierasz drzwi (kluczem), włączasz światło (włącznik), zdejmujesz marynarkę (wieszak lub krzesło :) ).

Przy odpowiedniej koncentracji każdy z tych elementów będzie stanowił kotwicę dla procesu myślowego.

Ważnym elementem który robi znaczną różnicę w efektywności tej metody jest łączenie bodźców generowanych przez co najmniej 2 zmysły. Jeśli bodźcem jest klucz wyobraź sobie jak będzie wyglądał klucz wkładany do zamka i jaki dźwięk wyda otwierany zamek. Jeśli wybierzesz marynarkę oprócz strony wizualnej możesz poczuć fakturę jej materiału albo szelest jaki wydaje wieszana na krześle.

Ta metoda ma co najmniej dwa skutki uboczne.

  1. Silne kotwice mogą spowodować, że otwieranie drzwi będzie budzić jednoznaczne skojarzenie z telefonem do Y :)
  2. Może też zdarzyć się, że poprawa pamięci zupełnie pozbawi nas wymówki “na śmierć zapomniałem!” przez co nasza produktywność znacząco wzrośnie.

Zatem, korzystajcie z tej metody tylko na własną odpowiedzialność! :D

{ 5 comments }

Optymalizacja rezultatów

by Ludwik C. Siadlak on June 18, 2009

Miałem ostatnio dość interesującą dyskusję z moją przyjaciółką, która zarzuciła mi pewne widoczne zmiany w moim zachowaniu. Przez dłuższy czas merytorycznie spieraliśmy się czy teza n/t wykorzystywania nowonabytej wiedzy, której broniłem jest słuszna. Pomyślałem wtedy, że warto poszukać innych perspektyw niż nasze dwie, co niniejszym czynię :)

Przez większość życia poddajemy się pewnym szkoleniom – zawodowym, fizycznym, emocjonalnym, intelektualnym czy estetycznym. Dzielimy się też na 3 grupy, gdzie każda ma swojego trenera:

  1. External factor – tej grupie potrzebny jest nauczyciel, trener lub coach, który wskazuje drogę na ścieżce rozwoju i gra rolę przewodnika na całej trasie (niski stopień własnego zaangażowania uczestnika)
  2. Self-development – ludzie w tej grupie mają “wbudowanego” trenera, sami drążą i studiują temat, który ich interesuje poprzez wykorzystanie wiedzy specjalistów w swojej dziedzinie  i samodzielnie wyznaczają sobie ścieżkę, którą będą podążać. (bardzo wysoki stopień zaangażowania uczestnika)
  3. “Life-is-brutal” – tutaj mamy do czynienia z grupą, która nie inwestuje swoich środków w szkolenie, ale jedynie wykorzystuje wiedzę zdobytą podczas przeprowadzania doświadczeń na własnej skórze.

Grupa druga wykorzystuje zatem trenerów zewnętrznych (książki, szkolenia i wszystkie inne dostępne materiały), po czym optymalizuje osiągane rezultaty (poprzez analizę feedbacku “na własnej skórze”) – jest zatem średnią ważoną dwóch pozostałych.

Wygląda to mniej więcej w ten sposób: Optymalizacja rezultatów

Ten poglądowy wykres dotyczy bardzo intensywnego i kompleksowego treningu, z którego będiemy wykorzystywać większość (ale nie całą) wiedzę. W przypadku treningu na siłowni, po powrocie do domu zarzucamy ćwiczenie mięśni karku jeśli ich rozwój nie jest dla nas kluczowy. Na szkoleniu z baz danych uczymy się  technik optymalizacji, replikacji (i unikania różnych perturbacji :) ), z których nie wszystkie będziemy wykorzystywać na codzień.

W przypadku szkoleń z komunikacyjnych, gdzie podstawą jest interakcja z innymi ludźmi – odrzucamy te czynniki, które są nieoptymalne i nie przynoszą zadowalających rezultatów.

Ciekawi mnie w jaki sposób można zilustrować efektywność nabywania wiedzy przez reprezentantów grupy trzeciej. Czy ktoś się tego podejmie? :)

{ 6 comments }

Szybkie czytanie – szybka nauka

by Ludwik C. Siadlak on June 16, 2009

O szybkim czytaniu zostało napisane już wiele. Jednak co ciekawe nadal bardzo dużo ludzi nie ma świadomości profitów jakie niesie ze sobą ta umiejętność.

Przykład, który na szybko przychodzi mi do głowy to kierowca próbujący dotrzeć do celu (np. samochodem) w jak najkrótszym czasie. Jedzie. Z taką prędkością na jaką pozwalają przepisy (pozostając w zgodzie z tym, czego został nauczony na kursie prawa jazdy). W pewnym momencie potrzebuje dodatkowego paliwa więc zatrzymuje się na stacji. Aby nie tracić czasu tankuje paliwo za równowartość 50zł. Jedzie dalej, ale po 120-150 km paliwo znów się kończy i znów musi zjechać na stację.

To, że taka oszczędność czasu jest tylko pozorna jest oczywiste.

Teraz pojawia się pytanie: jak czytasz? I czy przypadkiem nie popełniasz błędu naszego kierowcy?

Wielu ludzi z którymi rozmawiam (moi znajomi z reguły dość dużo czytają) stwierdza, że mają tak wiele książek do przeczytania, że nie mogą pozwolić sobie na naukę czytania od zera.

To krótkie nagranie pokazuje pewnego Azjatę, który potrafi rozebrać się w ciągu 7 sekund. Zwróćcie uwagę jak to robi – czy nerwowo zszarpuje z siebie kolejne części garderoby, czy spokojnie przygotowuje pole działania?

Mam dlatego set otwartych pytań w tym temacie:

  1. Jakich technik czytania (uczenia się) używasz?
  2. Która z nich jest najbardziej efektywna?
  3. Jaki wskaźnik ma największy wpływ na efektywność Twojej nauki? (środowisko, pora dnia, tematyka, etc)

Ideą tego blogu jest dzielenie się naszą wiedzą, więc Twój sposób na przyspieszenie procesu uczenia się może zrobić znaczną pozytywną różnicę w rozwoju pozostałych Czytelników. Jak podoba Ci się taka możliwość? :)

{ 7 comments }

Rozwój Akademicki

by Ludwik C. Siadlak on June 4, 2009

Tematyką tego blogu z założenia jest rozwój osobisty. Dzisiejsze uczelnie wyższe, szczególnie w tej części Europy nieszczególnie wspierają tą dziedzinę. Co więcej, dość często zdarza się, że tylko bardzo mała część wykształcenia akademickiego daje się wykorzystać w praktyce zawodowe (pewna znajoma skończyła studia z tytułem magistra na kierunku Zarządzanie Projektami – trudno wyjść z “podziwu”, że po 5 latach tak specjalistycznych, zdawałoby się, studiów nie słyszała pojęć Prince2, PMI, PMBOK nie wspominając już o metodologiach agile czy scrum).

Niemniej, bardziej nowoczesne uczelnie starają się wyjść na przeciw oczekiwaniom rynku. Pierwszą z nich był Massachusetts Institute of Technology ze swoim programem MIT OpenCourseWare. W ślad za nim poszły inne uniwersytety, jak Yale czy Harvard. Ostatnio powstał jednak projekt, który zrzesza wszystkie uniwersytety Ivy League promujące wolny dostęp do wiedzy. Projekt został nazwany Academic Earth.

Fragment FAQ projektu n/t idei i dostępnych materiałów:

What is Academic Earth?

Academic Earth is an organization founded with the goal of giving everyone on earth access to a world-class education.

How many videos are available on Academic Earth?

As of this writing, there are over fifteen hundred videos from MIT, Stanford, Berkeley, Harvard, Princeton, and Yale.  We are adding more  every day.  Some of these are grouped into courses, which each contain anywhere from 4 to 50 lectures.

[...]

Lista poruszanych tematów jest dość kompleksowa: od astronomii przez IT i przedsiębiorczość a na psychologii i prawie kończąc.

Pozostaje zatem tylko pogratulować twórcom nowoczesnego podejścia do nauki, udać się na kilka wirtualnych wykładów i nieśmiało zapytać rektorów polskich politechnik, akademii i uniwersytetów – czy będzie nam dane zobaczyć takie projekty współtworzone przez nasze rodzime uczelnie?

{ 3 comments }

Uzależnieni od Gmaila

by Ludwik C. Siadlak on May 30, 2009

Gmail. Skrzynka, która odmieniła nasze podejście do poczty elektronicznej. Skrzynka, która w bardzo wielu przypadkach jest otwarta przez cały czas kiedy korzystamy z komputera i nieprzerwanie powiadamia nas o nowych wiadomościach.

Dan Kennedy, w swojej książce “Time Management for Entrepreneurs” opisuje Trzecią Prawdę Czasu. Zasada jest prosta.

If they can’t find you, they can’t interrupt you.

Logiczne, nieprawdaż? :-)

Podczas rozmów z wieloma młodymi ludźmi (z kręgów akademickich czy biznesowych), daje się zauważyć wielu z nich, poprzez stałą “dostępność” podnieść swoją “atrakcyjność”  zawodową i socjalną. Zapytałem też o to kilku znajomych w formie szybkiej ankiety. Oto jakie wyniki otrzymaliśmy:

poll_inbox95% ankietowanych (ankieta została przeprowadzona na użytkownikach znanej sieci microbloggingowej, więc nie jest to próba w pełni reprezentatywna) sprawdza pocztę częściej niż raz na godzinę!

Dlatego ten krótki wpis chciałbym zakończyć pytaniem, na które możemy sobie odpowiedzieć w zaciszu własnych myśli (choć podzielenie się tą odpowiedzią z innymi Czytelnikami tego blogu może stanowić zaczątek dość ciekawej dyskusji :) )

Ile razy w ciągu dnia otrzymujesz email, który jest tak time-sensitive, że dwugodzinne opóźnienie w odpisaniu na niego mogłoby zakończyć się znaczną stratą materialną lub emocjonalną?

{ 4 comments }

Carpe diem!

by Ludwik C. Siadlak on April 28, 2009

Dyskusja o skutecznym wykorzystywaniu “dzisiaj” chodziła mi po głowie już od jakiegoś czasu. Myślę, że przyszedł na nią czas :-)

Jeden z moich serdecznych przyjaciół ma otrzymać w maju nagrodę Ministra Kultury, więc spędziłem trochę czasu na poszukiwaniu przedwojennych piosenek, które mogłyby nadać właściwego klimatu tej miłej uroczystości. Podczas tych poszukiwań trafiłem na doskonałą piosenkę z filmu “Piętro wyżej”:

W gościnnym wpisie na Blogu Alexa zacytowałem słowa Denisa Witley’a, który powiedział, że  “people used to overestimate tomorrow and underestimate today”. I czerpanie z życia tego co najlepsze nie dotyczy tylko fizycznych wartości o jakich śpiewa wyżej Eugeniusz Bodo. To co znajdujemy w książkach przekłada się bezpośrednio na naszą przyszłość. Ale akcję musisz podjąć teraz. Nie jutro, nie za tydzień. Teraz.

Rozpocząłem ten post słowem “dyskusja” a nie “wpis” czy “post” – powstaje zatem pytanie – czy już dziś robisz to co kochasz i dostajesz to co chcesz czy odkładasz wszystko do jutra?

Zapraszam do dyskusji w komentarzach :-)

{ 2 comments }