Well, well, well – it’s been a while
Ci z Was, którzy obserwują moją aktywność na facebooku, twitterze czy blipie wiedzą, że mam teraz dość mocno wypełniony grafik, a wolny czas staram się możliwie aktywnie wykorzystywać na różne, bardzo przyjemne aspekty życia
Stąd długotrwała cisza na blogu, ale pora to zmienić. Wartościowymi doświadczeniami należy się dzielić a nie zachowywać ich tylko dla siebie, dlatego możecie spodziewać się teraz nowych postów.
Aby nie przedłużać, zastanówcie się nad pytaniem z tytułu tego postu.
Nasz umysł, co udowadnia Eckhart Tolle w swojej książce “The Power of Now“, nie ogrania koncepcji “tu i teraz”.
Czym Kiedy jest problem?
Pamiętacie scenę z pierwszej części Matriksa, kiedy Neo budzi się na pokładzie Nabuchodonozora pytając Morfeusza:
- Where am I?
- The question is not ‘where’. It’s ‘when’.
Każdy problem – czyli cokolwiek co budzi ogólny niepokój – musi być umiejscowiony w czasie. Czasie przeszłym lub przyszłym, bo generalnie tu i teraz problemy nie występują. Niezapłacony rachunek, trudne negocjacje, problemy w relacjach – to wszystko nie dzieje się teraz. Każde z tych wydarzeń już miało lub dopiero będzie miało miejsce. Czy teraz warto się nimi zajmować? Na pewno warto podejmować działania, które pozwalają poprawić jakość życia i zapobiec podobnym problemom w przyszłości. Niemniej, takie działania mają na celu zrobienie czegoś dobrego (przede wszystkim – więcej spokoju!) więc nie powinny nosić znamion stresu czy strachu.
W ramach przedłużonego majowego weekendu spróbujcie pomyśleć o kilku rozterkach, które wiszą nad wami od dłuższego czasu i zastanówcie się czy tu i teraz mają one jakikolwiek wpływ na wasze życie.
Liczę, że podzielicie się swoimi obserwacjami z tego zadania w komentarzach.
{ 3 comments }



